czwartek, 22 stycznia 2015

Rozdział 5

-Już drugi techniczny dzień, co?
     To Ramones.Jak zwykle przybył znikąd.Położył się obok mnie na trawie.
-Tak, leci szybko.Ale czas spędzony tutaj jest bezcenny.Czekam na tą złotowłosą dziewczynę, która próbowała mnie dzisiaj zmieść ze smoka.Za punkty zdobyte w porannym pojedynku podwyższyłam sobie skille skoku i siły.Łuk kontra miecz, to będzie coś.
-Mam nadzieję, że szybko to rozegracie, inaczej będziemy musieli przełożyć zdobywanie towarzyszy na jutro.Oprócz tego zaplanowałem zabrać was na nocne latanie.
"Masz wiadomość!"
"Wstań i obróć się.Czekam."
-No, Ramoś, czas na mnie.
     Złotowłosa była ubrana praktycznie cała na zielono.W ręku trzymała pozłacany łuk, a na plecach miała kołczan do pary z pokaźną ilością strzał.Popatrzyła mi się prosto w oczy, po czym odwróciła głowę w stronę swojego gada na znak, że mam dosiąść mojego.Zmierzyłam ją dokładnie wzrokiem.Elfie uszy, długie włosy, zielony ubiór i ten rodzaj broni.Mamy całość.
     Zagwizdałam na mojego czarnego smoka.Wierna gadzina jak zwykle nadstawiła rogów bym mogła wsiąść.Poklepałam duże łuski, i kazałam mu przybrać dominującą postawę.Nie bez powodu.Gad elfki był dragonoidem, więc był mniejszy.Dobrze byłoby go zrazić rozmiarem przeciwnika.Ten na początku niepewnie drgnął, ale chwilę potem zrobił to samo.Przeciągnęłam ręką w powietrzu, i utworzyłam bitwę.
"Pojedynek #2 (Hayley vs Yagrit) START!".A więc to tak się zwie moja cicha przeciwniczka.
     Zwierzęta poszybowały w górę.Czarny zamiatał skrzydłami jak opętany, tworząc fale powietrza mające wytrącić mniejszego dragonoida z lotu.Elfka wyciągnęła pierwszą strzałę, i nałożyła na cięciwę.
-Młody, zmuszaj gada do zataczania kół, ale go nie atakuj.Będę skakać z rogów.
     Wspięłam się na najwyższy z nich, wyciągnęłam miecz i skupiłam się.Elfy to dumna rasa, zawsze wykonują wszystko z precyzją i nie tolerują chaosu w czymkolwiek.Zawsze robią wszystko z gracją i w nienagannym stylu.Trzeba więc będzie wprowadzić wszystkie elementy przez nie znienawidzone.
     Złotowłosa wypuściła pierwszą strzałę.Obojętnie odbiłam ją na bok i rzuciłam się na jej gada.Podczas lotu Hayley zafundowała mi serię petardowania.Z trudem odbijałam każdą ze strzał, ale trafiłam w końcu na cielsko zielonego zwierzęcia.Elfka skakała równie zwinnie jak sarna, i była szybka jak gepard.Nie sposób było dosięgnąć ją mieczem.Ale dziesięć mieczy to już coś innego.Czas ponownie wkroczyć w sferę iluzji.Ofiara złapała haczyk.
     Dziewczyna przerażona ilością broni umykała jeszcze szybciej.Jej możliwości z każdym krokiem co raz bardziej się wyczerpywały.Ja poruszałam się wolno po okręgu, by szła tak samo jak ja.Gdy iluzja się skończyła, Hayley była mocno zdyszana.Każda z nas miała pełny pasek HP.Tylko ja byłam odprężona, a ona wręcz przeciwnie.Smoku, zmyl dragonoida i podleć go od tyłu -przekazałam mu w myślach- Zeskoczę na ciebie, odbiję się, i jednym ciosem zmiotę elfkę.
-Przyznaję, jesteś znakomitą przeciwniczką.Idealne uniki, prędkość godna geparda.Każda z nas ma pełny pasek.Dalsza walka nie ma sensu. -trochę oszukanych pochlebstw nikomu nie zaszkodzi.Elfka uśmiechnęła się, i opuściła łuk.Zadziałało.Ta rasa uwielbia słyszeć o swoich uzdolnieniach.
     Cofnęłam się do krawędzi ciała zwierzęcia, i jakby mimowolnie skoczyłam w dół.Moja bestia podleciała zgodnie z poleceniem.Skumulowałam skille na odbiciu, i wystrzeliłam w górę po drugiej stronie.Naiwna, słodka dziewczynka była kompletnie rozluźniona, bez żadnej obrony.Patrzyła jak daleko spadłam.
-Ya grit tte! -krzyknęłam głośno, i spadłam na nią jak lawina.-500 HP.Potem nie czekając zafundowałam jej serię cięć.Ciosy zadawałam w nakręconym szale.Dziewczę opadło bez sił.Wyzerowałam jej HP w mgnieniu oka.Dyszała ciężko wbijając wzrok w zielone łuski.Podniosłam jej brodę mieczem do góry.
-Nadal spragniona stali?Przysięgam, że jak jeszcze raz wymierzysz we mnie strzałę, zaszlachtuję cię na miejscu.
"Pojedynek #2 (Hayley vs Yagrite) WYGRANA:Yagrite"
     Tak głosił napis na niebie, które zaróżowiło się ostro.Rozprawiłam się z tą dziewczyną w dwie godziny.Mam nadzieję, że nie zawiodłam Ramonesa.Przeskoczyłam na łeb mojego smoka i zanurkowałam.Świetnie się spisał.Wylądowaliśmy tuż przed zgrają beta testerów.Jak zwykle miękko i z klasą.
-No, możemy przejść do wybierania towarzyszy. -powiedziałam dziarsko.
-Mamy zrobić to wszyscy razem, a popatrz w jakim stanie jest Hayley. -uśmiechnął się przepraszająco mentor.Zielony dragonoid okrywał skrzydłami umęczoną elfkę.- Musimy to przełożyć na jutro.
Rozległy się pomruki niezadowolenia.
-Nie przejmujcie się, w zamian polecimy dziś na nocne loty.Mam nadzieję, że każdy dogadał się ze swoją gadziną.Wylogujcie się i idźcie na kolację.
Dziewiętnaście rąk przesunęło się w powietrzu.Dziewiętnaście postaci znikło.
-Nie idziesz?
-Nie mam ochoty jeść.Polatam trochę. -powiedziałam, i poszłam w stronę czarnego smoka.- Lepiej ogarnij tą biedaczkę.
I odleciałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz