czwartek, 22 stycznia 2015

Rozdział 7

     Płomyk -bo tak się zwał chłopak- okazał się bardzo sympatycznym rudzielcem.Zaśpiewał mi balladę jeszcze raz, abym się dokładniej wsłuchała.Nadal mi nie wytłumaczył jej znaczenia, ale robiliśmy postępy w rozmowie.
-Droga Yagrit, opowiem ci teraz legendę.Chciałbym, abyś zapamiętała to wszystko. -zaczął- Dawno, dawno temu, w świecie marzeń wielu osób panowała pewna rodzina królewska.Na tronie zasiadał wszechmocny król.To on nadawał wszystkie nazwy miastom, wioskom, rzekom, górom.On mówił co i gdzie ma być zbudowane.Jednakże w ich świecie brakowało poddanych, kogoś, kto by to wszystko zamieszkiwał i z tego korzystał.Wybrał więc tysiące osób z innego świata i je tu sprowadził.Oczywiście mogli od czasu do czasu wracać z powrotem do siebie.Król był bardzo dobrym człowiekiem, więc wszystkim żyło się dobrze.-odchrząknął-Pewnego dnia na ten świat spadła wielka choroba, która zabiła całą rodzinę królewską z wyjątkiem króla, który przebywał obecnie w innym miejscu.Zrozpaczony władca wpadł w szał, i zamknął bramy świata.Uznał, że skoro jego rodzina nie żyje, to tutaj nie ma prawa być żadnej rodziny.I tak zlecił najlepszym magom w świecie zapieczętować dusze mieszkańców tak, by nie mogli wrócić do swego świata.Każda próba powrotu kończyła się śmiercią w obu światach, i każdym innym wymiarze.Ludzie wariowali, uciekali, zabijali się chcąc powrócić zamiast zostać.I tak oto na świecie króla zostali nieliczni samotnicy.Ogłupiały władca nazwał ich Malarzami Losu i kazał zniszczyć świat i stworzyć nowy, o innej nazwie, ale na tym samym terenie, po czym sam się pozbawił życia...
-Nie przerywaj.Mów mi dalej. -chłopak spojrzał na mnie niepewnie, ale kontynuował.
-Po stworzeniu nowego świata nastało panowanie nowego króla.Wybrał pięćdziesięciudwóch szczęśliwców, i zaprosił do świata, jednakże kazał im mieszkać u siebie w królestwie w innym wymiarze przez trzy miesiące.Przez dwa mogli robić co im się żywnie podoba bez konsekwencji, ale w trzecim miesiącu coś się zmieniło.Na samym początku trzeciego, ostatniego etapu mieszkania u króla wezwał on tajemniczego maga, którego imienia nikt nie zna.Ów mag uśmiercił ciała ludzi w innym wymiarze i zapieczętował je w tym.To znaczy, że każdy kto chce opuścić ten świat, rozpłynie się w eter, i słuch o nim zaginie.Około roku później, król zaprosił dwudziestu jeden szczęśliwców, z którymi stanie się to samo, choć nie wiadomo, jaki los zmalują.To jest niekończąca się legenda, Yagrit.
     Dopiero teraz zrozumiałam wszystko.Zabiją nasze ciała, ale umysły zostawią tutaj, w Świecie Smoków."Choć nie wiadomo, jaki los zmalują"-te słowa odbijały mi się echem w głowie.To MY jesteśmy kolejnymi Malarzami Losu.Po trzecim miesiącu ma być wprowadzona gra do sprzedaży, czyli jesteśmy ostatnim elementem fabuły gry.Projekt śmierci...Skrót DITW-Dragon Inter World Technologies, albo Die In This World.To przerażające.Złapałam się za głowę i skuliłam.Umrę.Umrę.Umrę.
-Yagrit, musisz być silna.Musisz przygotować się na to, co cię czeka.Wiem, że przyszłaś do tego świata z zachwytem w oczach, ale rzeczywistość jest inna.Jeżeli jutro tu przyjdziesz o tej samej porze, zaprowadzę cię w jedno miejsce.
-Płomyk, czemu jesteś taki miły?
-Jeżeli jakaś gadzina mnie nie zabije przy najbliższej okazji, to będę żył tu wiecznie.Są plusy i minusy tego świata. -zaśmiał się.
     Uśmiechnęłam się, zarzuciłam kaptur na głowę i szybko wstałam.Ta rozmowa rozjaśniła mi wiele rzeczy w głowie.Mam nadzieję, że nowa znajomość potrwa trochę dłużej, bo chłopak wie naprawdę sporo.Może uda mi się uratować choć część ludzi z tego koszmaru.Ale póki co niech żyją w iluzji bezpieczeństwa i zachwytu.
-Młody, nachyl no rogi.Lecimy.
     Wzbiłam się w powietrze.Tej nocy coś we mnie pękło.Nie miałam już potrzeby rozgromienia wszystkich słabeuszy i numeru pierwszego.Miałam potrzebę by uchronić ich wszystkich przed śmiercią, a potem zapanować nad światem i uwolnić wszystkich Malarzy Losu.Pewnie mają teraz ze sto lat na karku.Rok w normalnym świecie równa się miesiącowi w tym świecie.Za trzy miesiące będę miała dwudziestkę na karku.To chyba odpowiedni wiek, żeby zacząć robić coś ze światem w którym utknę.
Uśmiechnęłam się przez łzy, i poszybowałam dalej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz